Prawdopodobna jest sytuacja, iż za 2 lata na nowo będzie brak nowych mieszkań, a co się z tym wiąże - ceny ich urosną.
Aktualna sytuacja firm deweloperskich jest niedobra, za to ich klientów oczekiwana. Końcem czerwca mogli wybierać wśród 15,1 tys. ofert. W najbliższych m-cach oferta urośnie nawet do ok. 24 tys. mieszkań. Sytuacja taka ma się zdecydowanie zmienić w roku 2010. Na skutek wyhamowania inwestycji, wówczas zrówna się podaż mieszkań z popytem.
Podobnie prezentuje się sprzedaż mieszkań Kraków. Tu również liczba mieszkań, które zostały wprowadzone na rynek przez deweloperów do sprzedaży była znacznie większa aniżeli liczba mieszkań sprzedanych. Wskutek tego pojawiło się poczucie "zapaści" całego rynku mieszkań w Polsce. Są miasta, np. Łódź czy Wrocław, gdzie sprzedaż mieszkań w drugim trymestrze aktywizowała się widocznie. W metropoliach tych stan równowagi między podażą a popytem zostanie osiągnięty na przełomie lat 2009 i 2010.
Niewykluczone, że wówczas ceny mieszkań zaczną powoli rosnąć. Lecz wcześniej bardziej możliwa jest korekta. Mieszkania np. nieruchomości Kraków jeszcze bardziej stanieją, gdyż deweloperzy zniżać będą ceny istniejących projektów. Poza tym na rynek stopniowo trafiać będzie coraz więcej inwestycji z tak zwanego segmentu popularnego.
Z rynku znikają przede wszystkim tanie mieszkania, np. mieszkanie na sprzedaż Kraków. Osoby zainteresowane kupnem wiedzą już, że rynek się odwrócił oraz nie spieszą się z kupnem lokali, natomiast kupując, sugerują się najczęściej ceną. Dzieje się tak nie z przyczyny, że nie stać ich na droższe, ale dlatego, że nie chcą. Coraz mniej skuteczne są ukryte obniżki w formie promocji, np. garaż za darmo. Deweloperom, którzy wprost chwalą się cenami, np. sprzedaż nieruchomości Kraków idzie zdecydowanie lepiej.
